Stanisław Lem - Niezwyciężony 📚📕📗🔊Audiobook / PL

#Lem#Niezwyciężony
Proszę o subskrybowanie👀tego kanału 👁👍🏻
Powieść "Niezwyciężony" zajmuje szczególne miejsce w dorobku Stanisława Lema. Z kilku powodów. Przede wszystkim jest to batalistyczna space opera - opowieść o starciu ludzi z powstałą samorzutnie na odległej planecie populacją mikroautomatów niszczących wszelkie myślenie....

13 komentarze:

Parmedziano Redziano
Parmedziano Redziano:
Fantastyczny audiobook ale osoba która dobierała poziomy głośności wszystko zepsuła
ireneusz mirecki
ireneusz mirecki:
Niedosyt przy zakończeniu, ok wiem marudzę!
SZA256
SZA256:
Dobra ksiazka i dobry audiobook
Moki104
Moki104:
Finito przesłuchane całe
Magda Kali
Magda Kali:
3D/772
Marek Skwarek
Marek Skwarek:
Bosko
matx web
matx web:
Uwielbiam, kocham tę powieść mimo, ze teraz technika wyprzedziła urządzenia Niezwyciężonego :) Pierwszy raz przeczytałem ją w 1980r i od tego czasu z 15 razy :) Ten audiobook, głos pani Czubówny jako narratora i głosy reszty aktorów oraz urządzeń... książka ożyła Coś pięknego. Dziękuje Wszystkim którzy mieli w tym swój udział. Wspaniała powieść i wspaniały adiobook !!!

Teraz E.Musk w swoim SpaceX realizuje starty i lądowania takie jak przewidział Lem, tak jak w jego powieści z przed pół wieku lądował Niezwyciężony :))
Grzegorz Ossowiecki
Grzegorz Ossowiecki:
Jednego pan Lem, a właściwie nikt, nie przewidział: Polacy zwalczyli komunizm, żeby wyzwolić swoje ciała i dusze! Efekt? Dzieci lepiej znają paciorek od tabliczki mnożenia, a minister edukacji zamiast dodatkowych godzin matematyki, czy informatyki, wprowadza *biblistykę* ...
"Znasz li ten kraj, gdzie głupota dojrzewa ..."
Przemysław Malarski
Przemysław Malarski:
Nie mogę przyzwyczaić się do damskiego głosu lektora jakbym słuchał filmu przyrodniczego
Grzegorz Ossowiecki
Grzegorz Ossowiecki:
Jedyną nieprzychylną uwagę, jaką mam wobec tej produkcji, to spory dysonans między głośnością pani narrator, a głośnością dialogów.
1:02:32 Im dłużej słucham, tym bardziej dziwię się skompstwu realizatorów słuchowiska - kupili tylko jeden mikrofon, który trzymała pani Krystyna Czubówna, a reszta aktorów wymawiała swoje kwestie gdzieś z głębi korytarza ...
Damian
Damian:
Historia fabuła i na końcu się dowiedziałem co '68 no sOkbskad taka wiedza bi tam zaczyna się historia
Paweł Czyż
Paweł Czyż:
Znalezienie słuchowiska na podstawie "Niezwyciężonego" wprawiło mnie parę dni temu niemal w zachwyt. Z wypiekami na twarzy wrzuciłem sobie na uszy słuchawki oczekując uczty dla duszy w czasie, gdy po raz kolejny musiałem w robocie odwalić jakąś rutynową czynność, której wykonywaniu słuchanie jednej z moich ulubionych opowieści miało dać minimum osłody. Tym bardziej, że mam zwyczaj wracać raz na jakiś czas do swoich ulubionych książek, "Niezwyciężony" zaś został przeze mnie tak skatowany czytaniem, że mógłbym niemal cytować z pamięci całe jego fragmenty.
I z przykrością stwierdzam, że słuchanie trochę mnie rozczarowało.
Zacznę może od pozytywów. Podstawowym jest fakt, że komuś w ogóle chciało się to słuchowisko zrobić. Doceniam intencje. Może dzięki jego powstaniu jest szansa przybliżyć prozę Mistrza Stanisława szerszej publiczności, która z tych czy innych powodów - nie czyta.
Kolejnym jest głos narratora. Mówiąc krótko, jeśli Pani Krystyna kiedykolwiek zechce rozstać się ze swoim legendarnym już głosem, wezmę, wyjdę i oświadczę się. Nie Pani Krystynie - za wysokie progi - ale głosowi Pani Krystyny, owszem.
I na tym, obawiam się, koniec.
Listę zarzutów, mankamentów i uchybień rozmaitych otwierają głupstwa. Pierwsze na liście będą efekty dźwiękowe. To, że we wszelkich mechanizmach Niezwyciężonego więcej zdawało się być mechaniki, a mniej - elektroniki, widać już na pierwszych stronach noweli. Tymczasem tu dźwięki dopasowano, można odnieść wrażenie, z wypadkowej "Gwiezdnych Wojen" i "Star Treka", dodając może jeszcze odrobinę z "Przybyszów z Matplanety", przy czym zasadniczy wątek waha się pomiędzy wszystkimi wymienionymi powodując misz-masz, niekoniecznie pasujący do atmosfery opowieści.
Inna sprawa, że efekty dźwiękowe powodują niepotrzebne (a mnie osobiście nieco irytujące) przestoje, przez co słuchacz nieraz może zacząć zastanawiać się, czy z odtwarzanym plikiem jest wszystko w porządku.
Kolejna rzecz, to - proszę mnie poprawić, nie znam fachowej terminologii - udźwiękowienie całości. O ile głos narratora słychać głośno i wyraźnie, o tyle przy dialogach trzeba było niejednokrotnie mocno nadstawić ucha, by wychwycić ich treść. Ten brak równowagi może u kogoś, komu obca jest treść książki, powodować konieczność ciągłego wracania do poszczególnych kwestii albo regulowanie głośności, najczęściej, śmiem podejrzewać, jedno i drugie.
I sprawa najważniejsza, która całe słuchowisko w moim odczuciu niemal dyskwalifikuje: oddanie atmosfery samej opowieści. Zarzut ten może być osobisty, może nawet niesłuszny, choć mam wrażenie, że nie będzie stanowił mojego votum separatum wśród słuchaczy i miłośników prozy Mistrza.
Rzecz w tym, że Lem prawie nigdy (nie licząc może "Cyberiady", ale tu cała historia opiera na zgoła innych regułach) nie wysyłał w kosmos wyegzaltowanych bufonów, a ludzi z krwi i kości, dobrze wyszkolonych w swoim fachu specjalistów (choć nie zawsze - vide: "Opowiadanie Pirxa", arcysmakowita opowiastka!), obytych z wszelkimi sprawami związanymi z próżnią, nawykłych do rozmaitych niebezpieczeństw i przyjmujących je z pewnego rodzaju spokojem, ale i ciekawością. Tu zaś mamy do czynienia nie tyle z fachowcami, którzy niewyjaśnione próbują wyjaśnić, przykładając do swych prób cały swój wyuczony (właśnie: wyuczony!) kunszt, ile z bandą proroków, teatralnym głosem, godnym obwieszczania maluczkim prawd absolutnych, przemawiają bardziej, niż podejmują uczone dysputy. Ta teatralna maniera śmieszyła z początku, ale rychło zaczęła męczyć, a w końcu - denerwować. Jedynym jasnym punktem na tle tego oceanu zbędnej fanfaronady bywa (bo nie: jest) postać Astrogatora. Aktor, który wcielił się w postać Horpacha, przynajmniej potrafił raz na jakiś czas oddać jego, nawet w powieści ledwie hamowaną, zrzędliwość.
Czy zatem warto odsłuchać? Cóż, mawiają, że "by mieć pogląd - trza mieć ogląd" - więc choćby po to, by wiedzieć, o czym się w ogóle mówi, pewnie warto. Jak się rzekło: doceniam intencje twórców. Propagowanie takich perełek, jak "Niezwyciężony" jest na pewno pochwały godną inicjatywą. Niemniej jednak - a piszę nie dosłuchawszy jeszcze do swojego ulubionego rozdziału ("Klęska". Najbardziej niesamowity obraz atomowego piekła, z jakim się dotąd spotkałem, tak plastyczny i barwny, że śnić się może nawet na jawie; ponieważ zaś nie ma tam prawie żadnych dialogów, podejrzewam, że głos Pani Krystyny przyprawi mnie o gęsią skórkę, na co zresztą liczę) - wyżej wymienione mankamenty sprawiają, że z każdą kolejną minutą entuzjazm ulatnia się ze mnie coraz bardziej i obawiam się, że słuchowisko, albo jak kto woli: audiobook - w zestawieniu ze swym źródłem raczej nie okaże się niezwyciężony.
Agata Sikorska-Maksymczak
Agata Sikorska-Maksymczak:
Dialogi to w większości bezsensowne krzyki a dźwięki są tak głośne, że zagłuszają czytanie, nie dobrne do końca, nie wiem o co chodzi bo niestety nie słyszę 😓